Dlaczego warto mieć dzieci

dzieci

Każdy kto ma dzieci ten wie, że wychowanie tego tałatajstwa to orka na ugorze i robota głupiego. Bywają jednak takie chwile kiedy człowiek wie, że te rozwrzeszczane, brudzące wszystko dookoła bachory to najlepsze co mu się w życiu zdarzyło. I tak kura, natchniona zbliżającą się wiosną (no bo przecież tak czy owak się ta wiosna zbliża no nie? No może jest jeszcze w Australii i idzie do nas pieszo ale jednak się zbliża) postanowiła skupić się na pozytywnych aspektach tegoż stanu zwanego macierzyństwem.

Dlaczego zatem warto mieć dzieci?

 

Odkrywają tajemnice

Synio: Mamo, jednak nie masz w brzuszku dzidziusia, ty po prostu za dużo jesz!

 

Motywują

Synio: A po co tak ćwiczysz?

Kura: Wiesz chcę  trochę zadbać o siebie i schudnąć

S: A długo tak jeszcze będziesz ćwiczyć?

K: Aż schudnę.

S: Nie wiem czy ja będę żył tyle lat!!

…………………………………………………………………..

Córa: Co robisz?

Kura: Plewię, znaczy wyrywam chwasty…

Córa: Nie trzeba, i tak odrosną

 

Komplementują

Kura: I jak ci zupa smakuje?

Synio: Nie martw się, kiedyś Ci wyjdzie smaczna. Ja też jak się uczyłem jeździć na rowerze to na początku mi nie szło!

 

Uczą skromności

Synio: Jak dorosnę to też chcę mieć takie fantastyczne dzieci jak wy macie !

 

Zapewniają rozrywkę

Córa: Mamo? A dlaczego jak dorosnę to nie będę mieszkać z Wami?

Kura: Bo będziesz miała swoją rodzinę, swoje dzieci i  z nimi będziesz mieszkać

C: A Wy jakie dzieci wtedy będziecie mieć?

K: Żadnych! Będziemy wolni i wypoczęci !!

C: E to tak to nie… muszę Wam coś wymyślić…

 

Zadają ważne pytania

Synio: Skoro chłopakiem kury jest kogut to kim jest kurczak?

 

Oczekują niemożliwego

Kura: Jak się natychmiast nie uspokoicie to wyjdę z siebie i stanę obok!!!

Córka: Mamo, naprawdę umiesz tak? Chcę to zobaczyć!!

 

Demaskują

Synio:  Mamo, a cieszysz się, że jedziesz z tatą na narty dlatego, że tak lubisz narty czy dlatego, że jedziesz bez nas???

 

Ale najważniejsze, że zawsze wiedzą co powiedzieć

Kura (przeglądając się w lustrze) Ale mama jest laska, co?

Synio: No nareszcie gadasz jak człowiek!!

20 thoughts on “Dlaczego warto mieć dzieci

  1. A żebyś wiedziała, że warto! Są dni, kiedy zamykam się w ubikacji (wręcz rygluję drzwi) i rwę te ostatnie kłaki z głowy, żeby potem wyjść z uśmiechem i dalej manewrować ciągnikiem po domowym ugorze. Naturalnie każdego dnia (głównie wieczorem i w nocy) doznaję olśnienia, że wprost przepadam za tym moim domowym zgiełkiem i tymi dwoma krasnalami. Najważniejsze, żeby czasem dać na luz, przestać się spinać, zluzować gumę. Zwał, jak zwał. Wtedy życie rodzica staje się bardziej lekkostrawne i jest więcej miejsca na przyjaźń z własnym dzieckiem. Jeśli masz ochotę wdepnij do mnie 🙂 i poczytaj o wariactwach nas – Zaciszaków.

  2. Hehehe… ja jak byłem małym szczylem to kiedyś wparowałem do łazienki, kiedy mama się kąpała i żeby ukryć zmieszanie, wypaliłem: „Ale masz, mamo, fajne cycki!” 🙂 Później rodzice odbyli ze mną pierwszą „poważną” rozmowę… 🙂

  3. Mój synio nie jadł chipsów tylko ” Uczył się liczenia” Nie popychał też siostry żeby ją wywrócić tylko ” Trenuje jej równowagę ” :))
    Jakiś miesiąc temu wieczorem leżeliśmy i czytaliśmy książeczkę a on przytulił mnie i sam z siebie ” Kocham moją mamusię bardzo ” To takie chwile, w których człowiek zapomina o tych wszystkich wylanych na podłogę soczkach, o tych wszystkich kupach w pampersie, o wymiotach i ząbkowaniu.

  4. 🙂 Ty chyba masz już nieco starsze dzieci niż moja Hania, ale ona też ma niezłe teksty 🙂 Potrafią czasem wypalić z grubej rury i człowiek się zastanawia skąd moje dziecko zna takie sformułowania…? 🙂

  5. Cudne, potrafią rozbroić takimi tekstami i powalić na łopatki.
    A już nie wspomnę o tych wspaniałych chwilach, kiedy podbiegają bez zapowiedzi, zarzucają rączki na szyję i po prostu chcą się przytulić.
    Bezcenne. Pozdrawiam 🙂

  6. Tak dzieci tylko potrafią 🙂 Nasz skecz rodzinny
    Starsza w wieku 7-8 lat miała straszną fazę na szkołę i bycie nauczycielem. Co wróciła ze szkoły – sadzała młodszą na środku pokoju. Wyciągała jej stolik i krzesełko, otwierała dziennik i rozpoczynała lekcje. Któregoś dnia młodsza nie wytrzymała i ogłosiła bunt (wtedy fanka kucyków pony)
    – ja już mam dość zabawy w szkołę. Ciągle mam się uczyć i uczyć. Ja teraz chcę żebyśmy pobawiły się konikami.
    na to starsza:
    – oczywiście, teraz pobawimy się kucykami….
    -Kucyki idą do szkoły ….

  7. Moja progenitura to nastolatki, ale pewne rzeczy się nie zmieniają. No, może nabierają wyrafinowania:

    Zaczęło się od śmieci. Widząc pełny wór pod zlewem zawołałam:
    – Mateusz! Możesz wynieść śmieci?
    – Tak!- odkrzyknął mi syn, ale ze swojej nory nie wyszedł. Po paru minutach ponowiłam wołanie:
    – Miałeś śmieci wynieść!- Synek wychylił głowę i zripostował:
    – Nieprawda. Tylko potwierdziłem że mogę. Masz problemy ze skuteczną komunikacją!
    No teraz to faktycznie języka w gębie zapomniałam.
    Zupełnie mnie zatkało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *