Fajniedziałek

do-konca-2016-zostaly-tylko

Wpis archiwalny ale na dzisiejszy ponury, śnieżny, paskudny poniedziałek jak znalazł…..

Zwleka się kura rano z łóżka z myślą, że grunt to nastawienie. I tak sobie powtarza do znudzenia „przecież poniedziałek może być fajny, cały tydzień przede mną, tyle nowych szans, możliwości. To będzie fajniedziałek!” Myśląc to prawie łamie sobie małego paluszka u prawej stopy grzmocąc nim nieopatrznie w futrynę (mam wrażenie, że małe palce u stóp służą tylko do tego). Po serii bluzgów nie nadających się do publikacji kura przykleja uśmiech na dziób i powtarza „fajniedziałek, dziś jest fajniedziałek”. Potem odbywa codzienny, poranny koszmar związany z wyprawieniem szarańczy do placówek opiekuńczo-wychowawczych- repertuar zachowań w/w szarańczy jest w miarę stały i przewidywalny więc kura powinna już być oswojona a mimo wszystko nadal nie jest….. Kura z obłędem w oczach odwozi w/w towarzystwo, wsiada do auta wściekła, spocona, rozczochrana, itp. ale przecież teraz już z górki „fajniedziałek, pamiętaj fajniedziałek”. Po drodze coraz trudniej kurze ignorować objawy rozkręcającej się grypy, zajeżdża więc pod aptekę i zostawia tam „drobną” kwotę… „fajniedziałek? naprawdę jest fajniedziałek?”. Kaszląc i smarkając jedzie kura dalej, ostrożnie bo koncentracja spada wraz z rosnącą gorączką, jedzie obrzydliwie zgodnie z przepisami pod nosem mrucząc „fajniedziałek” i wtedy…… kretyn w bmw wyjeżdża z podporządkowanej prosto na kurę uparcie wierzącą w fajniedziałek! Kura resztką przytomności umysłu wykonuje jedyny, możliwy w tym momencie manewr i cudem unika oglądania świateł bmw w miejscu siedzenia kierowcy . Następnie wysłuchuje od młodego człowieka „bez karku”, serii bluzgów nie nadających się do publikacji, a dotyczących rzekomego nieprawidłowego prowadzenia się kury, jej matki, siostry, babki i siedmiu pokoleń wstecz. Na nieśmiałe protesty kury, że przecież to ona był na drodze z pierwszeństwem przejazdu i w zasadzie omal nie straciła życia przez zachowanie „pana bez karku” otrzymuje nie znoszącą sprzeciwu odpowiedź „przecież, k…a widziałaś, że jadę!!”.

I tak sobie kura myśli, że jednak jest fajniedziałek bo przecież kura żyje…….

 

p.s. Życzę dobrego dnia, niekoniecznie fajniedziałku 😉

6 thoughts on “Fajniedziałek

  1. No tak, w każdej drobnostce trzeba szukać pozytywów, muszę tak spróbować zwłąszcza, że ostatnio również mam ciężkie „fajniedziałek”, „fajnietorek” „fajnieoda” itp. Córka chora, potem ząbkująca, pobudki w nocy co pół godziny .

  2. Hahaha 😀 tak przepraszam, wiem to nie jesst śmieszne, ale 😉
    Po pierwsze primo – mały palec u stopy podobno służy jeszcze do czego innego 😛 czytałam gdzieś, że po jego uszkodzeniu czytaj złamaniu można miec problemy z równowagą, także wiesz uważaj 😉
    Po drugie – czasem czekasz na sobotę, a okazuje się jeszcze gorsza niż poniedziałek, nie ma reguły 😛
    Po trzecie – no nie mogłaś przewidzieć, że panu „bez karku” się wszystko należy, nie dość, że biedny nie ma karku to jeszcze go przepuścić nie chciałaś :złakobieta: (w sumie może to jakoś powiązane jest brak karku=brak ‚musku’ :P)
    po czwarte najważniejsze – kura żyje, tj. nikt nie zrobił z niej rosołu 😀 (przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać :D)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *