Jak grochem o ścianę

ściana

Są takie dni kiedy kura ma serdecznie dość, jest bliska tego by wyjść po zapałki i wrócić za dwa lata! Czuje się wtedy kura jak ten Żyd w dowcipie* I tak sobie kura myśli- a może zamiast po raz milion pięćset sto dziewięćset siedemdziesiąty trzeci powtarzać „ umyj zęby”, „zanieś talerz do zmywarki”, „zabierz zabawki do swojego pokoju”, „nie wrzeszcz- Dzidzion śpi” itp. Itd. zrobi sobie kura takie małe transparenty i zamiast zdzierać gardło i powtarzać w kółko to samo, będzie tylko podnosić tabliczkę z odpowiednia treścią. Efekt będzie zapewne ten sam jak wtedy gdy zrzędzi – zwłaszcza, że Córa jeszcze nie potrafi czytać- ale o ileż przyjemniej będzie zamknąć się w sobie i nie musieć się do nikogo odzywać!

Myśli sobie kura, że w sumie szarańcza to ma milion powodów by matki nawet nie lubić- chodzi taka, zrzędzi tylko, tłucze do łba dzień w dzień to samo, coś tam wkurzona deklaruje, że Kundla już by nauczyła a dzieci nie może… A przecież kura ma naprawdę wysoką tolerancję na syf wokół, wszak sama jest bałaganiarą. Ale jak potyka się siódmy raz o tę samą zabawkę (prosiwszy uprzednio sześć razy o jej wyniesienie) to coś dziwnego w kurze się dzieje. Czerwona fala zalewa kurzęce oczy i ze słodkiej, mięciutkiej, cieplutkiej kwoki wyłazi jakiś straszliwy potwór, który pała rządzą mordu każdego kto natychmiast nie usunie z widoku kury tego bałaganu, który nieodmiennie panuje w domu. Pan Mąż i Synio już wiedzą, że najlepiej wtedy szybciutko się zmyć, tudzież zamarkować jakieś działania udające sprzątanie. Czasem litościwie Synio rzuci teatralnym szeptem do niezorientowanej Córki „sprzątaj szybko cokolwiek, mama zaraz eksploduje” i wtedy zazwyczaj udaje się kurę ułagodzić zanim rozpocznie swoją litanię. A jak już rozpocznie to ho, ho, ho! Wieczór z bańki bo kura tylko chodzi i zrzędzi, sprząta i zrzędzi, składa te ciuchy i zrzędzi, myje kibel i zrzędzi a jak jest bardzo wkurzona to bierze Kundla na długi spacer i…. w czasie spaceru też zrzędzi. Pan Mąż twierdzi, że kura zrzędzi nawet przez sen!

A kura to by tak chciała jak te panie na reklamach z miłością, uśmiechem i boską wręcz cierpliwością składać te ubrania wdychając zniewalający zapach płynu do płukania przenoszący myśli na łąkę pełną kwiatów w słoneczny, pełen rosy poranek. Z radością i ochotą produkować tony kanapek dla szarańczy smarując je idealnie mięciutkim i gładziutkim wyrobem masłopodobnym, uśmiechając się do myśli jakże wiele cennych witamin dostarcza swoim najukochańszym. Chciałaby tańczyć z mopem po lśniącej jak lustro podłodzie i z radością w sekundę czyścić ślady małych stópek i niewielkich, kudłatych łapek…. Ale nie, kura zrzędzi! I jak już sobie tak pozrzędzi, powkurza się, powyklina w duchu i powymyśla co by najchętniej zrobiła szarańczy i ile razy jeszcze będzie musiała w życiu wygłosić te same zdania zanim to tałatajstwo się nauczy to jest już bardzo późno i w/w szarańcza smacznie śpi w swoich łóżeczkach. I ta niedobra, zrzędząca kura idzie do tych smrodów małych i…. rozczula się gdy widzi jak śpią. Przykryje, schowa jakąś wystającą spod kołdry nogę, ściągnie delikatnie zostawione przez zapomnienie spinki z włosów, przytuli, pocałuje wdychając zapach rozgrzanego snem słodkiego ciałka i pomyśli „ech kuro, kuro- taka jesteś stara a taka durna!”. A rano znowu zacznie zrzędzić…..

*Pewien dziennikarz od wielu lat obserwował starego Żyda, który codziennie przychodził pod Ścianę Płaczu i żarliwie się modlił. Któregoś dnia zebrał się na odwagę i podszedł do tego człowieka by dowiedzieć się w jakiej intencji tak żarliwie się modli.

– Obserwuję pana od wielu lat i muszę zapytać- o co pan się tak żarliwie modli?

– Modlę się by zrozumieć kobiety.

-Och to bardzo piękna intencja, świat będzie lepszy gdy zrozumiemy kobiety. Jak się pan czuję modląc się tak wiele lat w takiej wspaniałej intencji??

– Jakbym k..wa mówił do ściany!!

4 thoughts on “Jak grochem o ścianę

  1. taaa 🙂 dokładnie wiem o czym piszesz 🙂 Gdy starsza miała 4 lata – w nerwach wyrzuciłam kilka zabawek przez okno 😉 Podziałało na jakieś 2 tygodnie. Ten sam manewr na młodszej sprawił że donosiła mi materiału do rzucania. Jakiś efekt jeśli chodzi o sprzątanie był.. nie do końca zamierzony – ale jednak 🙂
    Później okazało się że na młodszą świetnie działa więzienie dla zabawek – w pudle na szafie przesiedziały 2 tygodnie. Zanim młoda uzbierała 10 plusów za sprzątanie. Kolejnym sposobem był szlaban na tablety 🙂 skuteczny czasami… Po 10 latach walki ze starszą i 6 z młodszą – mamy jakiś kompromis – zabawki nie wylewają się poza ich pokój. A ja wchodząc tam – staram się nie patrzeć na podłogę 😉 I inne części pokoju też 🙂 A najbardziej lubię jak sobie koleżanki pozapraszają 😀 Wtedy w ciągu godziny pokój lśni 🙂 Z własnej nieprzymuszonej woli i bez zrzędzenia rodziciela 😀 Miodzio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *