Kundel, którego pokochała kura

budynio

Kundel jaki jest każdy widzi, nieco pokraczny, nieproporcjonalny, ze zbyt małą głową i całą masą swoich psich przywar- znaczy rasowy, rodowodowy Kundel! Kundla kura wypatrzyła w Internecie, jak zresztą wszystko co fajnego ma kura (męża też ma z Internetu 😉 ). Aż dziwne, że dzieci kura musiała sobie sama urodzić…. 😉 Choć patrząc na ten wpis o kurierach to może lepiej, że jednak nie zaufała w tej kwestii doręczycielom 😉 W każdym razie, pewnego dnia w domu kury pojawiła się czarna, kudłata i przestraszona kupka psiego nieszczęścia, która za długo przebywała w schronisku (bo każda godzina to o godzinę za długo!). Kundel przywitał swoją nową rodzinę pokazując cały wachlarz swoich możliwości: najpierw, zostawiony na 20 minut w ogródku, wybebeszył zawartość kubła na śmieci i rozwlekł ją po całym ogrodzie przy czym największym zainteresowaniem cieszyły się pieluchy Córki a dokładniej ich aromatyczna zawartość. Na szczęście po krótkim czasie regularnego karmienia śmietnik przestał być obiektem psiego zainteresowania. Jeszcze krótką chwilę Kundel myślał, że jego miska jest na stole bo tam przecież leżą największe smakołyki ale i ten pomysł kura mu szybko wybiła z głowy.

Kundel jest chodzącą łagodnością, miłością i cierpliwością- zwłaszcza wobec dzieci wszelakich. Pilnuje Córki i Dzidziona, daje się wyczesywać, wygłaskiwać, wyrywać sobie kudły i przebierać się w najdziwniejsze ciuchy. Kundel osiągnął już swoje tao i jest oazą spokoju i tumiwisizmu (by nie napisać dosadniej). Kura zazdrości mu tego podejścia do życia i tego, że ma tak elegancko na wszystko wylane. Nie ruszają Kundla koty (kocha wszystkie), ptaszki (tylko bociany goni), dzieci (jak wyżej) ani dzwonek do drzwi. Ruszają za to gryzonie, z lubością poluje na krety (yes, yes, yes!!), myszy i inne. Ruszają wystrzały- ostatnio Pan Mąż poszedł na długi spacer z Kundlem, po ok pół godziny kura zobaczyła Kundla pod furtką. Okazało się, że gdzieś w oddali strzelali więc pies na wszelki wypadek salwował się ucieczką zostawiając pańcia gdzieś w szczerym polu. Pan Mąż wrócił oburzony zachowaniem psa i taki dialog się wywiązał:

Pan Mąż: Wiesz? Ten nasz Kundel to nie ma za grosz jaj!!

Kura: nooooooo, może dlatego, że on jest wykastrowany?

Ale najbardziej na świecie ruszają Kundla psy większe od niego. Kiedyś na spacerze postanowił zamordować rotwailera, który przebywał w swoim ogródku rzucił się więc na niego wsadzając mu pysk przez kraty… Oko Kundla udało się uratować ale do dzisiaj ma na pysku eleganckie blizny, no jak prawdziwy wojownik przecież….

Kundel jest nie tylko waleczny ale i mądry. W naszym dom panują skomplikowane zasady, tzn. wejść na kanapę można ale tylko jedną, na drugą nie i na dywanik leżący przed dozwoloną kanapą też nie bo tam się bawi Dzidzion (swoją drogą fajny podział- pies na kanapie a Dzidzion na podłodze ). Na dole wolno przebywać ale na górze nie- chyba, że jest burza to wtedy kura udaje, że nie widzi. Jednak Kundel doskonale orientuje się w zasadach panujących w domu i czasem tylko kładzie się w niedozwolonym miejscu a na jego pysku maluje się mina pytająca „ ale czy NA PEWNO nie mogę tu leżeć? Może jednak zmieniłaś zdanie?”

Na razie kura nie zmieniła ale kto wie? Wszak Kundel miał być psem ogródkowym i absolutnie nie kanapowym! No troszkę nam nie poszło…. 😉

budysio

2 thoughts on “Kundel, którego pokochała kura

    1. ja miałam kiedyś wilczura, suczkę. Kawał psa, w porywach do 47 kg. Kiedyś spotkałyśmy dziką kotkę, która miała małe gdzieś w pobliżu- ledwie uszłyśmy z życiem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *