Kura kontra urzędnicy

urzednik

Kura z racji różnych perypetii życiowych i zawodowych czasami (o wiele za często) ma kontakt z tzw. administracją publiczną. Kura zawsze stara się podejść z uśmiechem wychodząc (z błędnego jak się okazuje czasem) założenia, że po  drugiej stronie jest przecież człowiek. I tak na  swojej drodze trafiła na różnych urzędników. Raz załatwiała w wodociągach sprawę z Syniem (wtedy niespełna rocznym) śpiącym na jej rękach. Panie były tak zaaferowane, żeby przypadkiem się dziecko nie obudziło, że wypełniły za kurę stos dokumentów, podpowiedziały najlepsze rozwiązania, same biegały do koleżanek w innych pokojach (!!) i w dodatku załatwiły sprawę w kilka dni! Z tym samym Syniem kura załatwiała sprawę w zakładzie elektrycznym (nazwę litościwie przemilczę) i musiała przez pół godziny wysłuchiwać tyrady jakiegoś niespełnionego życiowo i sfrustrowanego pana, który uważał za niezwykle zabawne i konieczne odwodzenie kury od pomysłu budowania domu i wyprowadzania się za miasto. Kura dzielnie pana zdzierżyła, z przyklejonym na dziób uśmiechem przytakiwała choć w głowie kotłowały się bardzo niecenzuralne riposty i już po 15 miesiącach doczekała się przyłącza elektrycznego do domu.

Kura wie z praktyki, że w kontakcie z urzędnikiem warto udać idiotkę, kompletną, nieogarnięta idiotkę. Kura to umie, oj umie 😉 W urzędzie skarbowym to nawet nie musi udawać- podatki to dla kury czarna magia i narzędzie jedynie do dręczenia obywateli i przedsiębiorców. Zdarzyło się kiedyś kurze otrzymać wezwanie do złożenia korekty swojego zeznania rocznego sprzed 2 czy 3 lat bo okazało się, że wpisała coś w nieodpowiednią rubryczkę- standard znaczy. Nie miała kura bladego pojęcia jak sprawę załatwić i co chodzi. Udała się zatem do przemiłej pani (tak!), która pokazała paluszkiem gdzie i jaką kwotę kura ma wpisać oraz dokładnie podyktowała treść wyjaśnienia do korekty. Bo może nie wiecie ale jak się ośmielicie pomylić w zeznaniu musicie je poprawić, następnie napisać wyjaśnienie, przeprosić, prosić o litość, posypać głowę popiołem i udać się na kolanach na pielgrzymkę do wskazanego przez Wielki Urząd miejsca. Miła pani zatem podyktowała treść całego wyjaśnienia a następnie skierowała kurę by poprawione zeznanie wraz z wyjaśnieniem złożyła w odpowiednim okienku. I gdy już się kurze wydawało, że świat jest piękny, ludzie mili a urzędy przyjazne obywatelom na drodze kury stanęła ONA- pani z okienka. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Kura: Dzień Dobry

Pani (je jabłko):

Kura: Przepraszam ja chciałam złożyć korektę zeznania…

Pani (plując jabłkiem na ladę): to NIECH SKŁADA!! 😉

Kura zatem położyła wszystkie dokumenty i czeka

P: Ale to wyjaśnienie tak nie może być!!

K: ??

P: Nie może być, jest źle!

K: Ale co łaskawa pani rozumie przez „jest źle”?

P: Źle jest, trzeba poprawić, ja tego nie przyjmę!

K: Trudna sprawa bo właśnie treść wyjaśnienia słowo w słowo podyktowała mi pani koleżanka z pokoju takiego i takiego na 1-szym piętrze więc chyba wie co powinno być.

P: Mnie to nie obchodzi to jest źle!

Kura już przestała być potulna

K: To zrobimy tak: pani mi to przyjmie bo taki ma OBOWIĄZEK a jak się okaże, że jest źle to mnie jeszcze raz wezwiecie i będę składać korektę do korekty. A jak trzeba będzie to potem korektę, korekty korekty I będziemy się tak bawić aż się komuś nie znudzi!

P:  phi (przybija pieczątkę i oburzona wraca do konsumpcji )

Nigdy więcej kury nie wzywali. 😉

 

Ale było i tak, że kura załatwiła niezałatwialne- znaczy decyzję konserwatora zabytków w 4 dni!! Nawet panie w Starostwie oczy ze zdumienia przecierały bo czegoś takiego jeszcze nie widziały.

Jak to było w tym przysłowiu? „ Gdzie Pan Mąż nie może tam kurę pośle”? 😉

 

p.s. dzisiaj też byłam w cholernieważnymurzędzie 😉 zobaczymy z jakim skutkiem…..

 

p.s.2 a Wy jakie macie przygody z cholernieważnymiurzędami??

8 thoughts on “Kura kontra urzędnicy

    1. ooo to bardzo cenna umiejętność! Może zorganizuje kursy rozmawiania z urzędnikami? Chętnych by było na pęczki 😉

  1. Mój sposób to unikanie urzędów, korzystanie z cudów obecnych czasów i wysyłanie co tylko możliwie elektronicznie. Niestety z wiekiem tracę cierpliwość i robię się nie przyjemna, więc z litości do urzędników staram się ich nie odwiedzać.

    1. Serio? To nie jest tylko nasza specyfika? Aż miło poczytać 😉 Ja na szczęście częściej spotykam tych miłych ale może dlatego, że mieszkam w małej miejscowości bo w „wielkim mieście” bywa znacznie gorzej 🙁

  2. Ja staram się wysyłać gdzie się da Połówka. Ma 1000% więcej cierpliwości niż ja, a i miłe słowo powie, co mnie się w urzędach nie zdarza 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *