Kura ma mnóstwo wolnego czasu

gospodyni

Kura kiedyś postanowiła wyfrunąć spod troskliwych skrzydełek mamusi a raczej babci i założyć podstawową komórkę społeczną. Znaczy wyszła za mąż i dotychczas nie wróciła. I gdy już wyszła za tego męża (tfu, Pana Męża oczywiście) to zamieszkała z wyżej wymienionym. Nagle okazało się, że oprócz zajęć na uczelni oraz pracy spadło na nią milionpięćsetstodziewięćset nowych obowiązków. W domu u mamusi wszystko robiło się przecież samo- a dokładnie niemal wszystko ogarniała Bunia (o której więcej tutaj) aż tu nagle większość dziwnych czynności spadło na kurę. Zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie itp. Pan Mąż oczywiście coś tam (z naciskiem na „tam”) robił no ale przecież nie po to się gościu żenił, żeby koszule prasować. Kura jako młoda żona bardzo starała się mężulkowi nieba przychylić więc wzięła na siebie ten garb i dzielnie go dźwigała. Nie przeszkadzało to kurze mieć czas na swoje pasje, spotkania z koleżankami a niemal każdy weekend spędzała z mężem na romantycznych wycieczkach lub imprezując z koleżankami. Kurze wydawało się wtedy, że ma taaaaaak mało czasu…..

Po jakimś czasie na świat przyszedł Synio czyli wiadomo rewolucja! Nowych obowiązków mnóstwo, do tego niewyspanie, stres, „dobre rady” z każdej strony. Pan Mąż dzielnie asystował od początku.  Na porodówce co prawda uciął sobie 2 godzinną drzemkę ale słono za to potem zapłacił. Niemniej jednak kąpał, przewijał,  wstawał w nocy, a Synio wycisk dał oj dał. Kura z Panem Mężem pochyleni nad łóżeczkiem rozmyślali „ile myśmy mieli czasu zanim się Synio urodził….” I nie mogli uwierzyć, że wcześniej wydawało im się, że mają tyyyyle obowiązków.

Gdy Synio miał dwa lata spełniło się marzenie kury i Pana Męża i cała rodzinka przeniosła się do wymarzonego (w wielkim pocie czoła wybudowanego) domku pod miastem. Metraż się zwiększył, przybył ogród do zagospodarowania a rąk do pracy nadal tyle samo… Nic to! Małżonkowie dzielnie walczyli, każdy weekend poświęcali na sprawy około domowe i narzekali że nie mają na nic czasu.

A potem pojawiła się Córka…. I znowu stara śpiewka, jeszcze więcej obowiązków, rąk do pracy tyle samo, i wspominanie jak to mieliśmy wcześniej dużo czasu. Po Córce w domu pojawił się Kundel ( o nim z kolei tutaj ) a wraz z nim czarne kudły fruwające po całym domu i konieczność codziennego odkurzania.

Następnie na świat przyszedł Dzidzion i już wiecie co było dalej….A do tego kura postanowiła się przebranżowić, założyć bloga, nauczyć się szyć na maszynie, schudnąć, pracować i nadal wykonywać milion obowiązków, które dotychczas miała.

Kura nie ma odwagi już pomyśleć, że ma mało czasu…..

P.S. Ktoś ostatnio pytał kurę jak to wszystko ogarnia? No prawda jest taka, że nie ogarnia. Tłusta jest nadal, szyć na razie umi tylko prostym ściegiem, przebranżowienie idzie po malutku, blog jaki jest każdy widzi i co? I jajco! Świat się nie zawalił, dzieci mają się dobrze, Pan Mąż nawet jakby wcześniej ostatnio do domu wraca (znaczy nie chce uciekać), obiad jakiś tam zazwyczaj jest ale Gordon Ramsay to to nie jest. Chata jest ogarnięta tylko między 22 a 6 rano –czyli gdy szarańcza śpi, Synio lekcje odrabia bez nadzoru (zdał do następnej klasy znaczy jest niezły), Córka tylko dwa razy dziennie coś rozlewa, wywala, wciera w kanapę. Kundel nawet czasem dostaje coś jeść i raz na jakiś czas spacer zaliczy. Ogród żyje własnym życiem a kura udaje, że tak ma być i że ta trawa na rabatce to nie żaden chwast tylko specjalnie sprowadzany hiszpański gatunek cennej trawy ozdobnej. Pokój Dzidziona kura pomalowała w jedno przedpołudnie i taki już zostanie (ładny jest, miętowy taki)… Jednym słowem luz, luz, luz . No, prawie 😉

9 thoughts on “Kura ma mnóstwo wolnego czasu

  1. Pełen etat plus zlecenia 😉 trzymaj się kura kiedyś dzidziony pójdą w świat a ty usiądziesz w pustym pokoju zrobisz szalony plan marzeń i celów których do tej pory nie zrealizowalaś i zaczniesz żyć od nowa dla siebie tylko 🙂

  2. Nic dodać nic ująć, szczególnie z tym, że dom jest ogarnięty gdy szarańcza śpi 🙂 Ogród też żyje własnym życiem odkąd urodził się nasz synek. Sama jestem Kura, i mam luz… 😉 A rąk do pracy ciągle tyle samo, pozdrawiam cię gorąco!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *