Kura w oparach absurdu.

credit-card-1583534_960_720

Chyba każdy z nas ma na swoje czarnej liście przedstawicieli różnych zawodów i różne instytucje- jedni nienawidzą prawników i dentystów inni uważają komorników za zakałę świata jeszcze inni całą swoją frustrację przelewają na urzędników a są i tacy, którzy najchętniej wysadziliby w kosmos wszystkich lekarzy. O powszechnej niechęci do białego budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie, tudzież ZUS-u nawet kura nie wspomina bo to oczywistość. A kura też ma taką „czarną listę” i dzisiaj dopisuje do niej banki! A konkretnie jeden, w którym kura chcąc- niechcąc ma kredyt hipoteczny. Ale od początku…

Lata temu kurze i Panu Mężowi zamarzył się domek za miastem. Marzenie nie było możliwe do spełnienia bez współudziału banku. Po zaledwie trzymiesięcznej gehennie, dostarczeniu kilku tirów dokumentów, oświadczeń, zaświadczeń, podań, wniosków i pism oczekując na żądanie przedstawienia wyników ostatniej cytologii, numeru buta i historii chorób w rodzinie do pięciu pokoleń wstecz wreszcie się udało! Bank udzielił kredytu hipotecznego pod budowę wymarzonego domu. Dom powstał, kura z rodziną od kilku lat jest szczęśliwą wieśniaczką i  właścicielką wspomnianego kredytu. Płaci kura te raty co miesiąc solidnie (no dobra akurat Pan Mąż płaci bo istniało ryzyko, że gdyby to kura miała płacić to dom zostałby już zlicytowany przez gapiostwo kury) i niczego od banku już nie chce. Ale, ale! Co tam życzenia kury- bank chce! Po pierdyliardzie telefonów z najcudowniejszą, najzajebistszą, najprzefantastyczniejszą ofertą, wielokrotnym cofaniu zgody na kontaktowanie się w sprawach marketingowych nastała upragniona cisza. Do dzisiaj. Kura bowiem otrzymała kartę do konta, które służy do obsługi wyżej wymienionego kredytu. Wraz z kartą została także obciążona kwotą odpowiednią, za wznowienie karty. Zasiadła zatem kura na zakredytowanym tarasie i wykonała telefon na infolinię by grzecznie acz stanowczo powiedzieć, że chyba kogoś powaliło i kura sobie karty nie życzy. I tu zaczęły się schody….

Kura: Dzień dobry bla bla bla  chciałam zrezygnować z tej karty

Pan: To musi się pani udać do oddziału.

K: Yyyyyyy… wysyłacie mi kartę, której nie zamawiałam i JA się mam udawać do jakiegoś waszego zakichanego oddziału?? (no dobra nie było „zakichanego” wszak kura jest kulturalna… do czasu jednakowoż)

P: No tak!

K: Może powtórzę bo chyba się nie zrozumieliśmy: wysyłacie mi kartę, której nie zamawiałam i ja żeby ją zlikwidować mam się udać osobiście do waszego oddziału, stracić czas, pieniądze bo ktoś miał kaprys wysłać mi kartę, której, jak może jeszcze do pana nie dotarło, NIE ZAMAWIAŁAM???!!!

P: Tak właśnie.

K: A dlaczego ta karta mi została wydana?

P: NIE WIEM (to słowo-klucz pojawi się jeszcze wielokrotnie w kontaktach z bankiem)

K: A kto wie?

P: NIE WIEM

K: A komu mogę wysłać fakturę za mój stracony czas i pieniądze, których nie zarobię stojąc w waszym oddziale?

P: NIE WIEM.

K: …..

 

Udała się kura zatem do oddziału banku.

K: Dzień Dobry, bla bla, chciałam zamknąć kartę.

P: Ale dlaczego?

K: (no NIE WIEM): może dlatego,  że jej nie zamawiałam a muszę tracić czas na to żeby ją zlikwidować?

K: Chciałam się także dowiedzieć dlaczego, nagle po 8 latach dostałam kartę do konta?

P: Nie wiem

K: A kto wie?

P: (tak zgadliście!) Nie wiem.

K: A dlaczego zostałam obciążona kwotą 15 pln?

P: Bo to opłata za WZNOWIENIE karty.

K: Ale jak może być opłata za WZNOWIENIE skoro nie miałam wcześniej żadnej, innej karty?

P: (tak!) Nie wiem…..

K: A kto wie?

P: ( teraz wszyscy chórem) Nie wiem.

K: Ale jak zamknę tę kartę to nie przyślecie mi za jakiś czas następnej?

P: No nie mogę tego pani zagwarantować.

K: Ale czuje pan absurd sytuacji?

P: No trochę tak….

🙂

K: Chciałam także zamknąć to konto.

P: Ale nie może pani, to konto jest do obsługi kredytu!

K: Mogę a państwo nie możecie mnie zmuszać do posiadania tego konta!

P: No tak. Ale przecież jak pani zlikwiduje tę kartę to nic pani nie będzie kosztowało prowadzenie konta (i tu pan czyta kurze wyciąg z regulaminu)

K: Ok, czyli jak zamknę kartę, spełnię warunki w regulaminie to konto będzie za darmo?

P: Tak!

K: A mogę to dostać od pana na piśmie?

P: Nie!

🙂

K: Dobrze, a jeśli jednak zamknę to konto to o ile podniesiecie mi oprocentowanie kredytu?

P: (po dłuższej chwili grzebania w komputerze) Nie wiem…..

 

Potem odbyło się jeszcze kilka rozmów z infolinią, oddziałem banku, infolinią, oddziałem ale oszczędzi kura czytelnikom opisu. Udało się kurze złożyć trzy (!) reklamacje w tej sprawie. Teraz należy poczekać JEDYNE 30 dni i już się być może sprawa rozwiąże. Ale w sumie to NIE WIEM……

3 thoughts on “Kura w oparach absurdu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *