Mądrości i „mundrości”

małpa

Kura kocha fora!!

Kura ma trochę zainteresowań, ze dwie pasje i duży głód wiedzy. Często zagląda więc do internetu by się naumieć nowych rzeczy czy rozwiać swoje wątpliwości. A najlepsze do tego celu są fora internetowe i grupy fejsbukowe. Założenie tych grup dyskusyjnych jest takie, że ich uczestnicy wymieniają się doświadczeniami, informacjami, wspierają, odpowiadają na pytania itp. To założenia. A rzeczywistość? Hmm…. Krótko mówiąc to przyczółek wszelkiej maści terrorystów (na forach parentingowych prym wiodą terrorystki), fundamentalistów i ortodoksów zaangażowanych tak mocno w imię „dobrej sprawy”, że tzw. Państwo Islamskie mogłoby pozazdrościć wojowników.

Grupy dotyczące ogrodnictwa- o tam to jest taliban. Masz dużo odmian roślin? Ble, za pstrokato, za dużo, chaos. Masz minimalistycznie i kilka gatunków? Gdzie bioróżnorodność? Gdzie kolory? Ja to bym w takim depresji dostała…. Przycinasz krzewy w wymyślne kształty? No fjnie, fajnie ale jednak natura lepsza, sama wie jaki kształt nadać. Nie strzyżesz? O matko ale tu zaniedbane jest! Przytnij trochę te krzaki! I temat rzeka- agrowłóknina tudzież agrotkanina! Dla niezorientowanych: to taki materiał, którym przykrywa się ziemię między roślinami by ograniczyć ilość chwastów, materiał taki zazwyczaj obsypuje się korą, kamyczkami, zrębkami itp. Genialny wynalazek prawda? No nie! Okazuje się, że to zuoooo i niedobroooo! Bo korzenie „nie oddychają”, bo rośliny się meczą, a w ogóle to jesteś leniwą krową, której nie chce się plewić 20 arów co dwa tygodnie! Nic to, że masz pracę, dom, dzieci i czasem byś chciała pospać 4 godziny na dobę. Rzuć wszystko! I ściągnij tę cholerną włókninę! Zajjb się na śmierć w tym ogrodzie ale miej satysfakcję, że nie masz w ogrodzie „tej szmaty”!

W ogrodzie zdarzają się szkodniki, choroby roślin. Bywa. Normalny człowiek idzie do sklepu ogrodniczego, kupuje preparat na danego szkodnika, robi oprysk i z głowy. Dopóki nie napisze o tym na w/w forum tudzież grupie. Chemia??!! W ogrodzie?? A nie lepiej zrobić mieszankę z pokrzywy, ziela jaskółczego, włosa z ogona jednorożca, sproszkowanego guana żyrafy wolnożyjącej oraz śliny yeti i już?? Od razu trzeba sięgać po chemię i psuć środowisko?? Leniwa krowo ty!!

Z grup dyskusyjnych dotyczących szycia (nowa pasja kury), po zaledwie kilku dniach obecności tamże, kura dowiedziała się, że jak zamówi się materiał w Chinach to istnieje spore ryzyko, że osoba nosząca dane ubranie będzie świecić, dostanie raka albo jeszcze co gorsze. Współczesne maszyny to badziew i powinna kura uruchomić stareńką maszynę swojej mamy, która szyje jedynie dwoma rodzajami ściegu. Plącze nitkę? Zrywa ją? Niszczy materiał? Nie szkodzi! Jakby kura dbała (znowu ta leniwa krowa) to by tak nie robiła! Ale kura nie dba i szyje na chińskim badziewiu 😉 Z coraz lepszym skutkiem, pochwalę się.

 

I kury ulubione- fora dla rodziców. Dobrze, że kura trafiła na nie gdy była już nieco ogarniętą i nieco zdystansowaną matką bo już dawno popełniłaby samobójstwo z rozpaczy!

Karmienie piersią- ulubiony temat kury i terrorystek laktacyjnych. Otóż droga matko, odkąd urodzisz jesteś tylko dojną krową, wytwórnią mleka i służącą swojego dziecka. Nie masz prawa nigdzie wyjść (bo cycki zabierzesz ze sobą), zapomnij o jakimś sporcie, spokojnych zakupach. Impreza??! Patologio ty! Jaka impreza! Siedź na dupie i karm, karm, karm!! Nie możesz? Ależ możesz, „karmienie jest w głowie”, „matka która kocha swoje dziecko zawsze ma pokarm” i tym podobne mundrości 😉 Kura nadmieni tylko, że trójkę dzieci piersią swą wątłą wykarmiła ale nie przeszkodziło jej to w niczym gdyż…. (tu nastąpi wyznanie wielkiej wagi, proszę się przygotować)… czasami porzucała te biedne maleństwa, zostawiała pod opieką udręczonego ojca (Pana Męża znaczy gdyby ktoś pytał), zostawiała BUTELKĘ (!!!!) i szła sobie gdzieś- ot tak żeby nie zwariować 😉

Na takim forum można dowiedzieć się jeszcze wielu ciekawych rzeczy- o szczepieniach taktycznie nie wspomnę bo mi tu bloga zaraz zaleją „bardzo naukowe opracowania” ale jest jeszcze coś co kurę bawi i zdumiewa niezmiennie- uroki! Tak moi Państwo! W XXI wieku cała rzesza matek wierzy w uroki! Gdy dziecko jest niespokojne, płacze, nie chce spać, marudzi to każdy średnio rozgarnięty człowiek przypuszcza, że może kolka? Może ząbki? Może za gorąco? Za zimno? Głodne? A może nadmiar bodźców? Ale nie ONE- ONE WIEDZĄ!! Ta wredna sąsiadka, stara raszpla, która zaglądnęła im do wózka ZAUROCZYŁA dziecko! Co robić? O sposobów jest wiele- kury ulubiony to (jak ktoś je w czasie czytania to proszę przestać)- przemyć twarz dziecka swoimi UŻYTYMI majtkami!!! Don`t ask 😉 Są jeszcze metody mniej inwazyjne jak: polizanie czoła dziecku, przelanie mu nad głową jajka tudzież wosku (to może być groźne). Kura zawsze zastanawia się skąd się biorą ludzie, którzy wierzą w to, że raka można wyleczyć wsadzając sobie cieciorkę w ranę na nodze…. Chyba już wiem skąd…..

W forach tkwi wielka mądrość albo mundrość- zależy jak leży. To co opisałam to tylko kropla w morzu oczywiście. W miarę możliwości, kura postara się wychwycić dla Was kolejne „perełki”.

A Wy? Macie dla kury jakieś „mudnrości”?

21 thoughts on “Mądrości i „mundrości”

  1. haha dobry post 😉 fora to prawdziwa gradka, każdy wie najlepiej, mó facet zawsze przeżywa natur terrorystki, które za każde oddane zwierze nei wazne z jakich przyczyn oddałyby właściciela do pudła

  2. Najśmieszniejsze jest to, że każda, absolutnie każda rzecz, ma gdzieś jakieś forum zrzeszające hobbystów. Szukałem kiedyś latarki. Tzw. czołówki. Na jeden wyjazd z namiotem na 3 dni. Konkretnie to googlałem gdzie jest jakaś marketowa promocja, żeby zamiast 23zł zapłacić coś bliżej 10. Okazuje się, że latarki mają forum. Na forum dowiedziałem się, że najtańsza latarka która świeci, kosztuje 200zł. Ale to i tak badziew, bo w razie jakbym wpadł do jaskini i czekał dwa tygodnie na pomoc, to wodę mogę lizać ze ścian, ale latarka zgaśnie mi po 7 dniach nieustannego świecenia. A to przecież absolutnie nieakceptowalne. Tańsze w ogóle nie wchodzą w grę, bo przecież przy 100 lumenach zgubię się w ciemności. Będę widział tylko na 5 metrów zamiast na kilometr. Na dodatek nie da się tańszych w ogóle używać, bo kąt świecenia w każdym egzemplarzu różni się o parę stopni, czyli to musi być badziew. Całkowicie dyskwalifikujący jest fakt że raz w roku będę musiał zmienić baterię, a w wypadku gdybym wpadł do oceanu to przeciekają po godzinie. Mieli też dział DYI w którym pokazywali np jak użyć sprzętu pomiarowego za 5tys zł żeby ustalić jak zmienić fabryczny rezystorek coby latarka miała pół lumena więcej. I do tego odpowiedzi na kilkanaście stron z gratulacjami i bluzgami na producenta że sam na to nie wpadł. Latarkę kupiłem w końcu za 9zł w pierwszym lepszym markecie. Nie wpadłem do jaskini ani do oceanu a baterie wymieniłem po roku.
    #pasta

  3. dyskusje matek w internecie są fascynujące. równie ciekawie i emocjonująco jest w grupach miłośników psów.
    czasami mam wrażenie, że my umiemy walczyć zaciekle, ale niestety tylko w świecie wirtualnym.

  4. Chyba dzisiaj czytałaś mi w myślach bo pisałam o madkach polkach z grup fejsbukowych. To co się dzieje na grupach to jest bie do wyobrażenia. Wyzwiska, kłody pod nogi, mądre inaczej. Dokąd zmierza ten świat? A najlepsze są madki lekarki które stawiają diagnozę na fejsbuku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *