Obłęd zakupów

zakupy

Kura ostatnimi czasy stała się mistrzynią zakupów przez internet. Czasem coś tam się nie uda- a to gacie co to miały być dla kury lądują w szafie córki bo okazało się, że gacie są owszem w rozmiarze M tyle że chińskim… A to kurteczka miała być niebieska a jest taka fioletowa, no w kierunku różowym, właściwie to taka lekko pomarańczowa ale od czego jest możliwość zwrotu. Jest trochę emocji ale na pewno znacznie mniej niż w sklepach tradycyjnych, zwłaszcza w okresie przedświątecznym. A kura już trochę przeżyła.

Historię o pani wyrażającej swój pogląd na klientów pewnego sklepu z logo z owadem kura opisała tutaj, mało mnie wtedy pani nie pobiła….

Było też kiedyś tak, że kura wybrała się do jednego hipermarketu. Kura nie znosi tego typu przybytków no ale czasem trzeba. Napakowała koszyk pierdyliardem niezwykle potrzebnych rzeczy, udało jej się znaleźć nawet sól! Zauważyliście, że w tego typu sklepach znalezienie soli graniczy z cudem? Za to bez problemu można znaleźć siedemnaście odmian bio pieczywa, czternaście rodzajów bezglutenowych makaronów i dania najbardziej orientalnej kuchni ale sól? Co to to nie! I pcha kura ten koszyk z zepsutym- oczywiście- kółkiem, porzuciła go na chwilę i poszła dokonać trudnego wyboru: serek kremowy ze szczypiorkiem czy serek puszysty z cebulką dymką? Gdy już podjęła te arcyważną decyzję, wróciła do koszyka a tam…. starsza pani przegląda zawartość koszyka kury i przerzuca wybrane artykuły do swojego koszyka!! Na lekko zszokowane „what the fuck?” babcia stwierdza „młoda jesteś to se weźmiesz jeszcze raz a mnie nogi bolą”. Trudno znaleźć odpowiedź na takie dictum- wszak wypowiedź owej damy zawierała i komplement „młoda jesteś” i odwoływała się do wrażliwego serduszka kury „mnie nogi bolą” i zawierała propozycję rozwiązania sytuacji „se weźmiesz jeszcze raz”. Mimo wszystko kura nie skorzystała i ostatecznie została okrzyknięta „niewychowaną gówniarą” (to chyba jednak też trochę komplement).

Zdarzyło się kurze kiedyś wpaść w szał zakupów ubraniowych. Naznosiła kura do przymierzalni wszelkiego dobra- sukienki, bluzki, spódnice, spodnie. W końcu udało się wyrwać z domu to trzeba skorzystać i wreszcie coś kupić. Lata więc kura po sklepie, znosi te cuda do przymierzalni. To za małe, to za duże, to trzeba wymienić itd. W czasie gdy kura poszła wymienić za mały czy za duży (na pewno za duży! Wszak kura taaaaka szczuplutka 😉  ) ciuch do przymierzalni wparowała jakaś dama i … zaczęła mierzyć ciuchy, które kura sobie naznosiła! Może nie byłoby tragedii gdyby nie to, że pani założyła osobiste spodnie kury (znaczy te w których kura weszła do sklepu) i nie chciała oddać krzycząc, że ona (ta dama) chce te spodnie kupić już i natychmiast! I nic jej nie obchodzi! Dopiero interwencja obsługi sklepu i łopatologiczne wytłumaczenie pani, że sklep nie prowadzi sprzedaży spodni bez metek i w  dodatku takich, które mają kieszenie wypełnione papierkami po cukierkach (ach ten nałóg kury) pomogła. Pani ostatecznie skapitulowała, spodnie oddała ale nie wydawała się być przekonana i wietrzyła jakiś spisek. Kura natomiast… poszukiwała ukrytej kamery.

Ekscytującą sytuację można przeżyć nawet w osiedlowym (tudzież raczej wsiowym) sklepie typu mydło i powidło. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają słynnego doradcę żywieniowego:

Kura kupuje (uwaga przejaw burżujstwa) łososia wędzonego. Stojący obok kury pan odzywa się tymi słowy „Co za gó..o kupujesz? Parówkę UCZCIWĄ byś se wzięła!” No nie wzięłam….

No a poza tym kura nie lubi zakupów z jednego powodu, niemal zawsze uda się kurze wejść w jakąś szybę tudzież lustro! Nie pytajcie jak- po prostu kura tak ma…..

14 thoughts on “Obłęd zakupów

  1. No i nie masz serca…przecież mogłaś stare znoszone spodnie oddać (dobroć serca) i zrekompensować sobie nowym zakupem!!
    Wilk syty i owca zadowolona by była…:)

  2. cudne historie ma ta kura 🙂 ta z babcią świetna !!! „młoda jesteś to se weźmiesz jeszcze raz a mnie nogi bolą” – uśmaiałam się do łez…
    ja też nie znoszę zakupów i najchętniej wszystko przez internet zamawiam… jak tylko jest taka opcja 🙂 pozdrawiam świątecznie

  3. Nie cierpię zakupów, zwłaszcza, jak dzikie tłumy w sklepie, czasem tylko zajrzę do sklepów w poszukiwaniu konkretnych przedmiotów, a spożywcze zakupy niemal zawsze przez internet, ile czasu i energii się zaoszczędza. 🙂

  4. Jeszcze nikt nigdy nie chciał wyjść w moich spodniach, to chyba dlatego, że jestem zdecydowanie niewymiarowa, teraz sobie myślę, że to chyba jednak wielkie szczęście 😀
    Byłam na zakupach w sobotę, bo mimo, że większość rzeczy do jedzenia zamówiam, to mimo wszystko trzeba było coś tam dokupić i…. nigdy więcej. Jak mi czegoś zabraknie do soboty, to trudno… moje nerwy muszę się zregenerować i myślę, że potrwa to na pewno dłużej niż kilka tygodni 😉

    1. o nie, nie! Centrum handlowe jeśli już koniecznie to dopiero po Nowym Roku! Nic mnie nie zmusi żebym się teraz wybrała w tę otchłań zła!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *