Gdy świat odziera ze złudzeń

18492728_10213387031133031_1588168334_n

Są takie chwile w życiu gdy cały świat wali się na głowę. Gdy wszystko w co wierzyłeś upada jak domek z kart. Każdy z nas przeżył takie chwile. Kura też. I gdy już myślała, że nic jej już w życiu nie zaskoczy, że wszystkie świętości zostały podeptane stało się to….

Ale od początku

Najpierw był ten cały cyrk z Świętym Mikołajem i Aniołkiem (w kury okolicy 24 grudnia Aniołek właśnie przynosi prezenty). Cyrk umiejętnie podsycany przez sprytnych rodziców, którzy jakimś sposobem potrafili podrzucić te prezenty tak, że kura była absolutnie pewna, że znalazły się w jakiś magiczny sposób. Gdy kura zaczęła wątpić, złudzenia próbowała podtrzymać siostra kury wraz z siostrą cioteczną (kuzynką jak kto woli). Umówiły się, że wmówią kurze, że widziały aniołka by podtrzymać jej dziecięcą wiarę w tegoż. Prawie się udało… prawie gdyż znalezienie w skrzyni łóżka rodziców prezentów rozwiało wszelkie złudzenia!! Swoją droga jak sobie teraz kura pomyśli co mogła znaleźć w łóżku rodziców to….. dobrze, że to były prezenty (pozdro Mamuś 😉 ). I znalazła kura te prezenty i świat kurze runął!! Długo w noc jeszcze kura szlochała w poduszkę i odgrażała się, że swoim dzieciom nigdy czegoś takiego nie zrobi!! Bo jak tak można??!! Całe szczęście, że kura jest taka stara, że za jej czasów nie było wróżki- zębuszki- zawsze to jedno rozczarowanie mniej.

Następnym razem świat się zawalił wiele lat później, chyba nawet w okolicach liceum. Kura jako dzieciak bardzo lubiła zasypiać słuchając bajek- no nic dziwnego. A że rodzice kury byli bardzo zabiegani i bardzo sprytni szybko uciekli się do puszczania kurze bajek z płyt (tak, tak- winylowych) lub kaset magnetofonowych (młodsi czytelnicy niech sprawdzą o czym kura pisze, wystarczy w wujka google wrzucić hasło „magnetofon”). I słuchała kura tak tych bajek w mistrzowskim wykonaniu np. Piotra Fronczewskiego. I były tam bajki różne a między nimi ta o Szewczyku Dratewce, który uratował Kraków przed smokiem gdyż wyprodukował barana wypchanego siarką. Smok barana zeżarł i potem biedaczka tak paliło w trzewiach, że wypił prawie całą Wisłę i pękł. Wszyscy się cieszyli a Szewczyk Dratewka został mężem pięknej królewny. Tak było?? No i właśnie nie!! Dopiero w liceum okazało się, że owym Szewczykiem był jakiś bliżej kurze nieznany Szewczyk Skuba (ki czort??!!) a Szewczyk Dratewka to w ogóle z innej bajki i ratował księżniczkę ale przed czarownicą a nie smokiem. A kura była gotowa pozbawić polonistkę prawa do wykonywania zawodu taka była pewna tego Dratewki!! I to był , jak się później okazało, nie pierwszy mężczyzna, który tak kurę zawiódł…..

Po tych dramatycznych doświadczeniach wydawało się kurze, że świat nie kryje już przed nią tajemnic, że jej wrażliwe serduszko nie zmierzy się znowu z odarciem z magii i złudzeń. Jakże naiwna była kura, jakże naiwna!!

Kura ma w domu, w łazience, taką szafkę. Każdy taką ma. Może to byś szafka, może to być szuflada, może być jakieś pudełko. Takie miejsce, w którym lądują wszystkie rzeczy, z którymi nie wiadomo co zrobić, wszystkie „przydasie” lub przedmioty niewiadomego pochodzenia i zastosowania. I taka szafka bywa źródłem nieustającej radości w dwójnasób. Po pierwsze daje radość gdy można upchnąć w niej rzecz, z którą nie wiadomo co zrobić a żal wyrzucić. Drugi raz daje radość gdy nurkując w szafce/szufladzie znajduje coś o czym zapomnieliśmy albo coś kompletnie nieprzydatnego ale ładnego itd. No taka trochę magiczna szafka, w której nie wiadomo co jest ale gdzieś z tyłu głowy jest świadomość, że ta szafka kryje nieprzebrane skarby. I miała sobie kura taką szafkę, i od czasu do czasu wyciągała z niej kawałek magii ciesząc się jak dziecko. Czasem coś tam się na kurę wysypało  przy okazji, nie wiedzieć czemu nigdy nie był to nigdy magiczny pył pozwalający latać, ale ta niepewność, to radosne oczekiwanie „co ja tam znajdę”…. I pewnego dnia stało się coś co podcięło kurze skrzydełka, wycisnęło z oczu łzy rozpaczy i złamało po raz kolejny wrażliwe, kurzęce  serduszko….. Podekscytowana, pełna radosnego oczekiwania kura otwiera „magiczną” szafkę a tam… PORZĄDEK!! Pan Mąż wziął i posprzątał!! I zostawił same nudne, użyteczne i do tego poukładane tematycznie rzeczy!! Koniec magii! Jest nudny porządek! Przewidywalność i rutyna znowu zabiły magię!! I tu pojawia się fundamentalne pytanie „jak żyć??!!”

 

Też macie takie dramatyczne doświadczenia?

6 thoughts on “Gdy świat odziera ze złudzeń

  1. Mój dramat. Chciałam być gospodynią przykładną i zakosiłam ogórki ale się dowiedziałam że prawdziwa dobra gospodyni sama wykopuje je z własnego ogródka. Więc kilka dni ciężkiej pracy i posadzona sałata (trzy rodzaje) ogórki pomidory cukinia szczypiorek i kilka innych (wstydziłam się zapytać sprzedawcę co to za sadzonki) Dziś poszłam rano zobaczyć czy aby nie urosły już na tyle żeby wbijać tyczki a tu ziemia i ślimaki.

    1. miałam to samo kilka lat temu- ale za to możesz się nazwać „Dobrodziejką ślimaków” – zawsze coś!!

  2. Oj tak, czasem świat odziera ze złudzeń 🙂 Pamiętam, że sama długo wierzyłam, że prezenty przynosi Mikołaj! Jakkolwiek zabawne by to nie było, to pierwsze życiowe doświadczenia tego, jak radzić sobie z rozczarowaniem, kiedy okazuje się, ze nie wszystko jest takie jak myślimy 🙂

  3. Hm… Płaczę wraz z Tobą nad ruiną marzeń i brutalnym powrocie do prozy, ale mam jedno pytanie. Pożyczysz mi Pana Męża?
    Też mam Szufladę.
    I Szafkę.
    I kilka Kartonów.
    I Wór w piwnicy…
    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *