W oparach absurdu znowu

wtf

Czyli dzień jak co dzień.

Pamiętacie poprzedni wpis o podobnym tytule? Jak nie to zachęcam do zaglądnięcia. Tam kura walczyła z pewnym bankiem. Po miesiącu nie otrzymała żadnej odpowiedzi czy jej reklamacja została rozpatrzona. Otrzymała za to ze 4 smsy z tegoż banku z ofertami. W końcu wkurzona dzwoni:

Kura: Dzień Dobry, bla, bla, nie otrzymałam żadnej informacji…

Pan: Ale przecież wysłaliśmy pani smsem, reklamacja została uznana.

Kura: Tak? A na jaki numer?

Pan podał numer zupełnie nie przypominający nawet tego, który kura niezmiennie od jakiś 17 lat posiada.

Kura: Ale to nie jest mój numer…

P: Nie? No widocznie taki nam pani podała!

K: No nie, podałam właściwy, na który zresztą bez mojej zgody wysyłacie Państwo oferty. Może mi to pan jakoś wyjaśnić?

P: No nie bardzo….

 

Kura na poczcie (tak już wiadomo, że będzie wesoło) próbuje odebrać list polecony adresowany do Pana Męża.

Pani: Ale ja nie mogę pani wydać tego listu, Pan Mąż musi go odebrać osobiście!

Kura: Ale jak przychodzą takie same listy do domu to je mogę odebrać.

Pani: Dokładnie, bo w domu pani może odebrać a w urzędzie nie!

aha

Do firmy przyszedł list, aby go odebrać należy przybić pieczątkę firmową.

Kura: Ale my nie mamy pieczątki…

Pani: Ale jak to nie macie?

K: No nie mamy bo nie musimy mieć, żaden przepis nie mówi o tym, że firma musi mieć pieczęć.

P: Ale poczta wie lepiej i bez tego nie mogę wydać listu.

 

W sklepie

P; Czy ma pani kartę stałego klienta, bo dzisiaj dla stałych klientów jest 30% rabat.

K: Mam ale nie przy sobie, może pani znaleźć moje dane w systemie?

P: Nie!

K: A mogę wyrobić duplikat karty?

P: Nie!

K: To w takim razie proszę usunąć moje dane bo skoro nie mogę skorzystać z rabatów to po cóż mi smsy, którymi mnie państwa firma bombarduje?

P: Nie może pani!

K: Mogę i właśnie teraz chcę to zrobić.

Pani zawołała kierownika. Kierownik znalazł dane kury w systemie w 5 sekund. Zapytała więc kura:

K: Skoro znalazła pani moje dane w systemie to może jednak może pani znaleźć numer mojej karty klienta?

P: Nie!

 

Dawno temu załatwiając papiery do pozwolenia na budowę potrzebowała kura taki papier z elektrowni, że będą w stanie wykonać przyłącz. No i rozmawia kura z panem wyrwanym z głębokich czeluści PRL-u

P: A po co będzie pani dom budować? Źle tu pani?

Kura (zamiast odparować to co pomyślała, czyli mniej więcej „a ch…j cię to obchodzi, nie od tego tu jesteś”) z przyklejonym uśmiechem opowiedziała panu o ogródku dla dziecka i takie tam pierdoły.

P: Ale żeby wydać zaświadczenie potrzebuję numeru domu.

K: Ale tego domu nie ma. A numer mogę dostać dopiero po uzyskaniu pozwolenia na budowę.

P: No to przyjdzie pani po uzyskaniu pozwolenia.

K: Ale żeby uzyskać pozwolenie muszę mieć właśnie to zaświadczenie!

Po dłuższym przepychaniu się „ale ja muszę mieć numer” i „ale tam nie ma numeru bo być nie może” kura sięgnęła po pytanie ostateczne:

K: A czy jest jakaś inna procedura by uzyskać to zaświadczenie bez numeru domu, którego jak pan już wie, nie mam??

P: A tak, w pokoju obok trzeba złożyć wniosek.

 

Nie, nie zabiła kura pana choć chyba powinna.

3 thoughts on “W oparach absurdu znowu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *