Zagubione, zapomniane- cz. I

frogs-1610562_960_720

Będzie trochę samokrytyki, dreszczyk emocji i ucieczka przed policją.

Kura jest bałaganiarą. No może nie taką straszną ale perfekcyjną panią domu nie jest. Na szczęście Pan Mąż  też nie jest perfekcjonistą i kocha kurę za co innego albo może raczej mimo wszystko- lepiej nie wnikać. W każdym razie w chaosie dnia codziennego zdarzają się kurze i jej bliskim różne wpadki związane z tym, że zgubili lub zapomnieli o ważnych rzeczach.

Pan Mąż na przykład notorycznie gubi kluczyki do auta i do domu. Taki standardzik. Kiedyś miał przyjechać po kurę na dworzec. Kura wracała wyrąbana po ciężkiej robocie w stolicy i marzyła tylko o tym, żeby wtedy-jeszcze-narzeczony odwiózł ją do domu by nie musiała tachać ze sobą walizki, laptopa, pudła z materiałami z konferencji i pierdyliarda służbowych rzeczy. Niestety w okolicach Miechowa odezwał się kury telefon i zmartwiony oraz przejęty narzeczony (wtedy jeszcze się przejmował) z żalem oświadczył, że pomimo zaangażowania całej rodziny w poszukiwania, jedyny komplet kluczyków przepadł jak w kamień w wodę i wyżej wymieniony po kurę na dworzec nie przyjedzie. Doczołgała się kura jakoś do domu pomstując na sytuację (bo przecież nie na narzeczonego). Kilka dni później poszukując czegoś w szafie narzeczonego znalazła… kluczyki, a jakże. I to w miejscu, które było kilkukrotnie sprawdzane przez każdą z szukających osób! Jak to możliwe? Tego nie wiedzą najstarsi górale.

Skoro już o rodzinie Pana Męża mowa. Teść kury kiedyś nieomal zgubił….kurę! Jechała kura wraz z Teściową, Teściem, Panem Mężem i maleńkim wtedy Syniem na wakacje w ciepłe kraje. Ze względu na obecność ledwie rocznego pasażera na pokładzie, rodzinka zdecydowała się pokonać większość trasy nocą. Jadą więc dzielnie, aż tu nagle część pasażerów poczuła nagłą potrzebę udania się tam, gdzie król chodzi piechotą. Ponieważ jechali przez węgierskie wsie a na horyzoncie żadnego wc, kierowca (rzeczony Teść) podjął decyzję, że zatrzymają się wśród otaczających pól by pod osłoną nocy dokonać koniecznych czynności. Z racji tego, że Synio smacznie spał w foteliku ustalono, że wszyscy idą w zboże (czy tam inną kukurydzę) a kura zostaje pilnować młodzieńca a potem, gdy ktoś wróci, także kura profilaktycznie skorzysta z możliwości, jaką dawało to ciemne odludzie. Tak też się stało. Wszyscy wrócili, kura poszła szukać ustronnego miejsca gdy wtem…. kura zobaczyła, że teść zapalił silnik i auto odjeżdża!!! Kura została sama, w szczerym polu, ciemną nocą! Bez telefonu, pieniędzy, dokumentów i najmniejszej nawet szansy na ratunek! Natychmiast przypomniała sobie kura wszystkie horrory jakie w życiu widziała –a w większości z nich przewija się motyw opuszczonego pola kukurydzy….. Kura bliska płaczu kombinowała co by tu zrobić gdy wtem zobaczyła, że…. auto po nią wraca !! Jeśli ktoś pomyślał, że Pan Mąż się zorientował to… przecenił jednak Pana Męża. Sytuację uratowała Teściowa!! Dlatego kura zawsze powtarza, że ma najlepszą teściową na świecie bo miała niepowtarzalną okazję pozbyć się kury raz na zawsze a jednak tego nie zrobiła! Teściowa jest najlepsza z wielu jeszcze innych powodów ale przyznajcie, że za tę akcję należy się jej dozgonna wdzięczność.

Żeby nie było, że kura szkaluje tylko rodzinę to już, prędziutko opowiada kura jak to przez swoje gapiostwo dokonała niechcący szeregu wykroczeń i omal nie została pojmana przez policję! Wybrała się kiedyś kura z maleńką Córą do swojej przyjaciółki do Jaworzna. Musiała kura wrócić o określonej porze do domu by odebrać Synia z przedszkola. Gdy wybiła odpowiednia godzina, kura wyjęła kluczyki z torebki, torebkę „na chwilę” położyła na krześle, otworzyła auto, zapakowała Córę w fotelik, uściskała serdecznie gospodynię i odjechała. Tuż przed bramkami na A4 (przed samym Krakowem) zorientowała się kura, że torebka wraz z całą zawartością została w Jaworznie!! Kura zatem stała przed bramkami bez pieniędzy, dokumentów, telefonu i możliwości zawrócenia!! Panika!! Podjechała kura do okienka i klaruje sytuację. Pani stwierdziła, że w takim razie musi wezwać policję by ustalić dane kury. Świetnie! Mandat za jazdę bez prawa jazdy i dokumentów, nie ma szans, że kura zdąży po Synia do przedszkola, nie ma telefonu by zadzwonić do Pana Męża by zgarnął pociechę. Do tego to wszystko potrwa a Córa obudzi się głodna. Wiedziona instynktem przetrwania kura wpadła na jedyny sensowny pomysł. Wyskoczyła z samochodu i popędziła do kierowcy auta stojącego za nią. Z płaczem w oczach, drżącym głosem wyjaśniła sytuację i poprosiła o pożyczkę by uregulować płatność za autostradę. Zobowiązała się podać wszystkie swoje dane i poprosiła o dane człowieka by oddać mu pożyczone pieniądze. Rozbawiony pan kierowca wręczył kurze bloczek na autostradę (czy też bilet, takie coś co uprawnia do przejazdu bez posiadania gotówki) i życząc szerokiej drogi dał do zrozumienia by już spadała i nie blokowała bramki. Kura przypuszcza, że Pan Kierowca Wybawiciel do dzisiaj opowiada anegdotkę o spanikowanej blondynce, której uratował kiedyś tyłek. A torebka? Następnego dnia wróciła do kury kurierem.

p.s. mimo wszystko najgorzej miał kiedyś Pan Mąż. Raz jeden, jedyny zgubił na chwilę trzeźwe myślenie i po krótkiej znajomości oświadczył się kurze. Kura oświadczyny przyjęła i tak się męczy biedak z wyżej wymienioną już 11-sty rok 😉

p.s. 1 c.d.n.

15 thoughts on “Zagubione, zapomniane- cz. I

  1. Hahah 🙂 Ja jechałam kiedyś z lotniska z torebką na dachu 🙂 Na szczęście jakiś miły kierowca jechał za mną i trąbił. Długo mi zajęło zanim pomyślałam i się zatrzymałam ale torebka uratowana. Tak że kura nie jesteś sama w tym nieogarnięciu 😉

    1. o rzeczach na dachu będzie w drugiej części wpisu 😉 bo okazało się, że mam tyle przykładów na nieogarnięcie, że będę mieć o czym pisać 😉

  2. Wprawiłaś mnie w bardzo dobry humor tymi anegdotkami. Zwłaszcza, że ten klimat pasuje bardzo i do mnie i mojej rodziny. Dzięki serdeczne 😀

  3. Szanuj teściową, mogła Cię tam jak taka z koszmarów, zostawić w tym polu a nie wracać po Ciebie i drogi nadrabiać 😉
    Wiesz, że mnie horrory to się głównie z lasami kojarzą? I mój mąż też wszystko ciągle gubi. Całkiem możliwe, że i o mnie kiedyś zapomni 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *